Notatki o planowaniu regionalnym

2016-08-31 11:44 Tekst: Janusz Sepioł
Notatki o planowaniu przestrzennym
Autor: archiwum serwisu Obszar funkcjonalny Ogród – winnica rodziny Steców, fot. Wiktor Chrzanowski/dzięki uprzejmości winnicy Steców

Nie ulega wątpliwości, że regionalne planowanie przestrzenne znajduje się dziś w swoistej koncepcyjnej pustce. Nie wiemy, po co je uprawiać ani jak to robić – pisze Janusz Sepioł, Generalny Projektant Planu Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Małopolskiego, wskazując równocześnie metodę planowania, w której najważniejszym zasobem regionu staje się jego krajobraz

DYLEMATY

Planowanie przestrzenne jest od dawna przedmiotem narzekań. Powiada się, że nieskuteczne, prowadzące do chaosu i dewastacji krajobrazu, że zbiurokratyzowane, oparte o niemiłosiernie długie procedury, wręcz rodzące korupcję, itd. Należy jednak z całą mocą podkreślić, że nieomal wszystkie narzekania i wszystkie inicjatywy naprawcze dotyczą tzw. planowania miejscowego, czyli rozgrywającego się na poziomie gminy. Planowanie ponadlokalne znajduje się na marginesie tej debaty.

* * *

Ani teoria, ani tym bardziej praktyka nie potrafiła skutecznie związać regionalnego planowania z planowaniem miejscowym. Nie było zresztą w tej sprawie politycznej woli. Ilustruje to taki oto paradoks: w studiach uwarunkowań i kierunków rozwoju gmin oraz w planach miejscowych dokonano rezerwacji olbrzymich ilości terenów na cele budowlane. Są to rezerwacje daleko przekraczające potrzeby wynikające z wszelkich prognoz demograficznych. Gdyby jakimś cudem wszystkie te tereny w obrębie któregoś z województw zostały wykorzystane, zabrakłoby wody, odbiorników ścieków, a transport by się załamał. A przecież dokumenty te miały z pewnością klauzulę niesprzeczności z planem regionalnym.

* * *

Nie ulega wątpliwości, że regionalne planowanie przestrzenne znajduje się dziś w swoistej koncepcyjnej pustce. Nie wiemy, po co je uprawiać, ani jak to robić. Aby zrozumieć, jak głęboki jest ten kryzys wystarczy zadać pytanie: jakie programy rozwojowe, jakie inwestycje byłyby niemożliwe bez regionalnego planu zagospodarowania przestrzennego? Chyba że nie o rozwój i nie o inwestycje w nich chodzi… Sytuacja jest frustrująca, szczególnie, że wiedza dotycząca regionalnego planowania na świecie jest ogromna i – co więcej – w swoim głównym zarysie uniwersalna.

* * *

Metaforą urbanistyki jest akupunktura. To zrozumiałe w przypadku inwestycji publicznych. Dobra budowla w optymalnym miejscu działa jak dobrze wbita igła. Ale można sobie też wyobrazić „ukłucie” obszarem rezerwatu, obszarem ciszy, obszarem szerokiego, dalekiego widoku. Pauza – jak wiadomo – jest także muzyką.

* * *

Doktryna głosi jasno: Unia Europejska nie prowadzi polityki przestrzennej, gdyż należy to do kompetencji państw członkowskich. Wydaje mi się, że jest zupełnie inaczej. W Polsce chyba tylko Unia Europejska prowadzi politykę zagospodarowania przestrzennego w skali ponadlokalnej. To Unia narzuciła nam system korytarzy transportowych TEEN, to z inicjatywy Brukseli kraj pokryła sieć chronionych obszarów Natura 2000, to regulacje zawarte w dyrektywach wodnej i odpadowej kazały nam podzielić przestrzeń na aglomeracje zlewniowe i subregiony odpadowe z konsekwencjami w postaci zcentralizowanego systemu składowisk i spalarni. To dzięki polityce Unii przygotowujemy programy rozwoju transgranicznego, nie realizujemy sztucznych zbiorników wodnych i wyrównujemy balans pomiędzy inwestycjami w koleje i autostrady. To za sprawą Wspólnej Polityki Rolnej (CAP) zwiększamy lesistość i utrzymujemy rozlewiskowe łąki. Niewidzialna ręka europejskiego planisty przestrzennego okazuje się w przypadku Polski niezwykle skuteczna i generalnie rzecz biorąc – błogosławiona.

* * *

Szukasz innych wydań ?

Sprawdź archiwum