Mówimy dobrze o: dyplomantach architektury
Kamila Szatanowska i Małgorzata Mader rozmawiają o edukacji architektonicznej, studentach i ich dyplomach, relacjach mistrz-uczeń. Robią rzecz z pozoru niemożliwą - mówią tylko dobre rzeczy...
Kamila Szatanowska i Małgorzata Mader są architektkami oraz wykładowczyniami. Dr Mader pracuje w Instytucie Architektury i Urbanistyki na Wydziale Budownictwa, Architektury i Inżynierii Środowiska Politechniki Łódzkiej. Szatanowska prowadzi zajęcia na kierunku architektura przestrzeni kulturowych Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Zaprosiliśmy je do zabrania głosu na temat edukacji, by zobaczyć, w jaki sposób odmienne perspektywy – technicznego i artystycznego projektowania – wpływają na kształcenie przyszłych architektów.
Sabotaż na wstępie ku dobrym rzeczom
Na początku tego tekstu pojawił się drobny sabotaż. Zamiast – jak zwykle – narzekać na edukację architektoniczną, postanowiłyśmy zrobić rzecz z pozoru niemożliwą: przez pół godziny mówić tylko dobre rzeczy o osobach studiujących architekturę, a przede wszystkim o tych, które tworzą swój projekt dyplomowy. Bez wentyla bezpieczeństwa w postaci no, ale jednak…
Żeby nie było zbyt łatwo, włączyłyśmy dyktafon i złożyłyśmy sobie jeszcze dwie obietnice: nie wycinać ciszy i nie maskować niezręczności. Te momenty, w których trudno byłoby znaleźć odpowiednie słowo, miałyśmy wyróżnić w tekście. W efekcie ciszy prawie nie było – jedynie w wątku o samym systemie dyplomowania, ale to chyba świadczy o studenckim sukcesie oraz ewentualnym niedopasowaniu systemowych oczekiwań.
Rozmowa toczyła się bez scenariusza, ale z dość jasnym kierunkiem: od tematów dyplomów, przez zmianę pokoleniową, po dobrostan i relacje mistrz–uczeń, które bardziej przypominają partnerską rozmowę niż audiencję u autorytetu. Najpierw była więc mówiona „fala świadomości”, potem transkrypcja, a na końcu – porządkowanie, skracanie i delikatne wygładzanie, tak żeby nie zatrzeć tonu, ale pozwolić tekstowi „oddychać” na papierze. Efektem jest zapis, który nie udaje idealnie skomponowanego manifestu. To raczej wycinek procesu: dwie prowadzące, które próbują na głos nazwać dobre kierunki zmian w kształceniu studentów architektury, jednocześnie jeszcze trochę się ucząc ich rozumowania. Jeśli w tekście pojawiają się luki, pauzy i zawahania – to nie błąd w druku, tylko ślad po tym, jak trudno, ale i warto jest dziś „mówić dobrze”.
Po drodze okazało się też, że to „mówienie dobrze” może mieć potencjał, żeby wyjść poza jeden tekst. Wymarzyłyśmy sobie, żeby stało się cyklem: Mówimy dobrze o budynkach wielorodzinnych, Mówimy dobrze o konkursach”, Mówimy dobrze o nas samych – nauczycielach (oddając głos drugiej stronie?)… Bo narzekać jest zawsze łatwo, ale niekoniecznie zawsze ma to sens – ani dla nas, ani dla architektury jako wspólnej drogi łączącej pokolenia.