Bohdan Lachert – dwie twarze architekta
Wrocławska wystawa, może zbyt zwarta, nagromadzona, bez rozmachu, ale pełna staranności i potrzeby prezentacji jak największej liczby pamiątek, pokazuje jak w pigułce losy projektów Bohdana Lacherta. Organizatorzy wyraźnie chcieli powiedzieć więcej niż może zaoferować muzealne wnętrze. Lachert występuje tu jako samoistny twórca, choć zawsze z Szanajcą w tle. Bo jak oddzielić indywidualność Bohdana od twórczej myśli Józefa, skoro razem tak błyskotliwie wystartowali w końcu lat 20., a ich nazwiska gwarantowały szczyt nowatorskiego architektonicznego myślenia? – recenzja Hanny Faryny-Paszkiewicz.
W 2017 roku minęło trzydzieści lat od śmierci Bohdana Lacherta. Ostatnia jego i Józefa Szanajcy duża wystawa miała miejsce na przełomie 1980 i 1981 roku w Muzeum Architektury we Wrocławiu. Teraz to samo muzeum udostępniło jedno z wnętrz, by przypomnieć twórczość Lacherta (Awers/ rewers. Architekt Bohdan Lachert, do 2 kwietnia). W przypadku tego architekta – trzy dekady to morze czasu, a rosnący dystans pozwala na podsumowanie. Wystawa wrocławska, może zbyt zwarta, nagromadzona, bez rozmachu, ale pełna staranności i potrzeby prezentacji jak największej liczby pamiątek, pokazuje jak w pigułce losy jego projektów. Organizatorzy wyraźnie chcieli powiedzieć więcej niż może zaoferować muzealne wnętrze, poprzez gabloty, ekrany i nadwieszone fotografie przypominające warsztat architekta. Lachert występuje tu jako samoistny twórca, choć zawsze z Szanajcą w tle. Bo jak oddzielić indywidualność Bohdana od twórczej myśli Józefa, skoro razem tak błyskotliwie wystartowali w końcu lat 20., a ich nazwiska gwarantowały szczyt nowatorskiego architektonicznego myślenia? Lachert przeżył Szanajcę o blisko pół wieku i między innymi o tym jest ta wystawa. Odważny, strice modernistyczny, rodzinny dwór Lachertów w Ciechankach był do śmierci Szanajcy w 1939 roku jedyną samodzielną realizacją Lacherta.