Trudna ścieżka do dobrej ławki
Jesteśmy za ubodzy, aby inwestować w mało trwałe i generujące drogie w eksploatacji rozwiązania. Korzystajmy więc z tego, co już dawno sprawdzone.
Przestrzeniom publicznym przyglądam się od ćwierć wieku. Do czasu narodzin mojej córki w zasadzie 90% zgromadzonych w pamięci telefonu zdjęć z wakacji przedstawiało to, co mnie otaczało od 0 do około 2,5 m nad poziom ziemi. Teraz te proporcje nieco się zmieniły, nadal jednak dokumentacja zarówno dobrych, jak i złych przykładów małej architektury oraz posadzek przeważa nad pozostałą tematyką.
Nie stać nas na architektoniczny performance
Przestrzenie publiczne to bardzo odpowiedzialna działka projektowa, wymaga bowiem myślenia o zastosowanych rozwiązaniach nie w perspektywie dekady, jak w przypadku inwestycji komercyjnych, lecz co najmniej pół wieku. Projekty te są bowiem finansowane z zawsze ograniczonych budżetów publicznych. Nawet jeśli samorządom udaje się uzyskać współfinansowanie z innych źródeł i zwiększyć budżet, to trzeba jeszcze przeznaczyć środki na utrzymanie obiektów po ich realizacji.
W takich przypadkach wybór materiałów i rozwiązań staje się jeszcze bardziej istotny. Przestrzeń zbudowana przy relatywnie dużym finansowaniu zewnętrznym, okazała, bogata w funkcje generuje jeszcze większe koszty utrzymania w cyklu jej długiego życia. Jesteśmy za ubodzy, żeby inwestować w mało trwałe i drogie w eksploatacji rozwiązania, w swoisty „architektoniczny performance”. Wizja artystyczna, choć bardzo ważna, jest jednak trzecią w kolejności wartością po trwałości i ergonomii.