Emilia Sobańska

2026-09-28 15:31 Rozmawiała: Aleksandra Czupkiewicz
Emilia Sobańska
Autor: Agnieszka Dudziak/ Archiwum prywatne Emilia Sobańska

Miasto jest żywym organizmem (...), dlatego podstawą pozostaje dla nas dobra urbanistyka oraz funkcjonowanie budynku w przestrzeni - mówi Emilia Sobańska w rozmowie z Aleksandrą Czupkiewicz [W WYDANIU CYFROWYM DŁUŻSZA WERSJA WYWIADU].

Choć inwestycja przy ulicy Żelaznej 54 wyraźnie odcina się wizualnie od najbliższego sąsiedztwa, to ma też, w moim odczuciu, cechy architektury budującej tło. Mimo mnogości form (zaokrąglenia, trójkątne przekroje) i faktur (ryflowania, perforacje) w budynku widoczne są też: modularny podział, powtarzalność, a więc konsekwencja.

Ulica Żelazna ma ciekawy i inspirujący kontekst. W bezpośrednim sąsiedztwie powstało wiele dużych, wielofunkcyjnych projektów rewitalizacyjnych. O budynku przy Żelaznej 54 myśleliśmy przede wszystkim w kategorii plomby: tj. kamienicy domykającej kwartał. Lubimy w nim to, że naprawdę uzupełnia miasto. Wola takiego scalania wciąż potrzebuje. Nie nazwałabym jednak naszego działania budowaniem tła, ale projektowaniem w kontynuacji. Staramy się, żeby nowe „rozmawiało” z kontekstem, parafrazujemy to, co zastane. Dawne wielkomiejskie kamienice w centrach miast operują zwykle podobnym językiem formalnym wynikającym z funkcji: na elewacjach widoczny jest rytm, podziały, powtarzalność, a pożądaną różnorodność zapewniają detale, materiały, faktury, barwy. W naszym budynku, właśnie w połączeniu tego formalnego języka kamienic z ciekawym detalem, szukaliśmy tożsamości współczesnej Woli.

Na przestrzeni kilku lat zalała nas fala mieszkaniówek i biurowców o podobnej różowo-czerwonej kolorystyce. Wspomnę chociażby biurowiec Duggan Morris w okolicy londyńskiego King’s Cross (2017), mieszkaniówkę Chipperfielda przy nowojorskiej Jane Street (2021), stołeczne apartamenty przy Warzelni JEMS-ów (2021) czy choćby Bernardyńską 4 we Wrocławiu, autorstwa Maćków Pracowni Projektowej (2024). Ile w wyborze kolorystyki Żelaznej 54 jest kontekstu, a na ile może być ona efektem tego, co jest modne, co się ogląda?

Kolor ceglany przywołuje wspomnienie o postindustrialnej Woli. Barwy czerwone, różowe, pomarańczowe są w moim odczuciu bardzo naturalne dla architektury. Oglądanie budynków na żywo czy studiowanie ich z gazet z pewnością pozostaje w głowach. Nie chciałabym jednak myśleć o naszej architekturze w kategorii trendów, bo nie taki jest nasz cel. Biorąc udział w konkursie na Żelazną 54, sprawdzaliśmy różne warianty kolorystyczne. Stanęło na kolorze ceglano-różowym i klientowi spodobała się ta propozycja. Warto dodać, że gdy zaczynaliśmy projekt, sąsiadująca z naszą działką niska kamienica była jeszcze przed modernizacją. Jej wcześniejszy różowo-fioletowy odcień zastąpił dziś biały tynk. Ostatecznie nasz budynek odcina się więc od otoczenia bardziej, niż było to zamierzone. Miasto jest żywym organizmem i dynamicznie się zmienia, dlatego podstawą pozostaje dla nas dobra urbanistyka oraz funkcjonowanie budynku w przestrzeni. Decyzje projektowe opieramy często na intuicji wynikającej z warsztatu – im więcej narysowanych projektów, tym szybciej dostrzegamy, co w danym miejscu będzie „działać”.

Na stołecznym Żoliborzu, przy ulicy Przasnyskiej 6B, opracowaliście projekt na bazie ustawy lex deweloper. Jak oceniasz ten proces?

Zacznę od tego, że na początku drogi zawodowej przez trzy lata pracowałam w Anglii, w dużym biurze architektonicznym Glenn Howells Architects (od 2023 roku Howells – przyp. red.). W przygotowywanych tam do pozwoleń na budowę projektach najistotniejszym elementem była koncepcja urbanistyczno-architektoniczna. Stanowiła ona bazę do dialogu i uzgodnień z miastem. W Polsce uzyskanie pozwolenia sprowadza się przede wszystkim do wykazania zgodności z prawem. To proces zamknięty, często bezosobowy, ograniczony do złożonych w tomach płaskich rysunków. Brakuje w nim szerszej rozmowy o projekcie, na której z kolei opiera się procedura ULIM (Ustalenie Lokalizacji Inwestycji Mieszkaniowej) i zastępująca ją ZPI (Zintegrowane Plany Inwestycyjne). W ramach tych trybów, w rozmowach z miastem oraz w trakcie konsultacji społecznych, zarówno architekci, jak i inwestorzy są zobowiązani do przedstawienia wartości proponowanej inwestycji, jej powiązań z otoczeniem i wpływu na nie. W przypadku Przasnyskiej 6B miasto dodatkowo połączyło ze sobą dwóch działających obok siebie inwestorów: Matexi oraz Eiffage wraz z dwoma zespołami architektów – odpowiednio SAAW oraz JEMS Architekci. Umożliwiło to wypracowanie spójnej idei i rozwiązań urbanistycznych oraz wspólnych dla obu inwestycji wartości, służących zarówno przyszłym mieszkańcom, jak i osobom już mieszkającym w sąsiedztwie. Tego typu współpraca jest dzisiaj trudna do wyegzekwowania przy standardowym uzyskiwaniu pozwolenia na budowę.

Poza samą procedurą wyzwaniem wydaje się także projektowanie na terenie Żoliborza. Dobra urbanistyka zobowiązuje, ale może też przerażać. Trudno jej sprostać, wkomponować nowy obiekt w skończony, dobrze działający układ zabudowy, zwłaszcza realizując architekturę komercyjną.

Żoliborz jest dla nas bardziej inspirujący niż przerażający. Z jednej strony będąc tam, czuć, że jest się w miejscu, które zostało wymyślone w całości, z drugiej – na naszej działce znajduje się budynek usługowy, którego najem wygasa, a obok funkcjonuje olbrzymi, prywatny, nieprzeznaczony dla mieszkańców parking. Mam więc poczucie, że wspólnie z JEMS-ami pracujemy na terenie będącym de facto wyrwą w miejskiej przestrzeni, którą staramy się wypełnić kawałkiem nowej urbanistyki. Nie dociskamy budynku na siłę tam, gdzie nie ma na to miejsca. Mówiąc o tej dzielnicy, najczęściej odnosimy się do jej starej części: pięknych układów urbanistycznych, wnętrz z dużą liczbą starych drzew i zielonych placów. Ale równie wspierające są dla nas opinie, które obok dawnej zabudowy chwalą też współczesne realizacje na Żoliborzu, np. osiedla projektu Mąka Sojka Architekci czy HRA Architekci. Pomimo dużo większej intensywności zespoły te mają świetny odbiór społeczny. Ludzie lubią w nich mieszkać – doceniają aktywne partery, małe wewnętrzne dziedzińce w sąsiedzkiej skali oraz przestrzenie wspólne i place, gdzie przesiadują starsi, a dzieciaki jeżdżą na rolkach. Takie głosy udowadniają, że mając dobre sąsiedztwo i wzorce oraz projektując w miejscu, które „działa”, trudniej jest to zlekceważyć. Kontynuacja tego, co dobre, jest znacznie łatwiejsza.

Spis treści Architektura 04/2026
przegląd

Prezentujemy najciekawsze projekty architektoniczne w Polsce, m.in. Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego we Wrocławiu, Szkołę Nowatorską na warszawskim Ursusie oraz Teatr Lalek w Olsztynie.

Prezentujemy najciekawsze zagraniczne projekty architektoniczne: Rotterdam Rocks! w Rotterdamie, Vltava Philharmonic Hall w Pradze oraz Therme Dubai w Dubaju.

Marcin Brataniec pisze o miejscach niezagojonych – Topographie des Terrors.

Piszemy o jubileuszu stulecia miasta oraz wpisaniu jego modernistycznego dziedzictwa na listę UNESCO, które w sposób szczególny wybrzmiały podczas tegorocznego Weekendu Architektury w Gdyni.

Piszemy o konferencji Architektura, marketing, media – (nie)bezpieczne związki, podczas której architekci, dziennikarze, badacze, specjaliści PR oraz przedstawiciele samorządu i biznesu rozmawiali o pieniądzach, nagrodach, marce osobistej i granicy między informacją a reklamą.

O tym, jak poprawić sytuację ekonomiczną architektów, odbudować pozycję zawodu i zbliżyć Polskę do europejskiego myślenia o architekturze, z nowym prezesem Izby Architektów RP Borysem Czarakcziewem rozmawia Artur Celiński.

Anna Lorens, Agnieszka Tomaszewicz i Joanna Majczyk recenzują najciekawsze tytuły: Dom, w którym śpiewa Doroty Kozińskiej oraz Light and Space: Narrative Dialogue in Architecture pod red. nauk. Anny Marii Wierzbickiej.

Bal Architektek pisze o Światowym Kongresie Architektek i Architektów, który odbył się w Barcelonie pod hasłem Becoming. Architectures for a Planet in Transition. Jakie tematy dominowały podczas tegorocznego wydarzenia?

Czy język, którym posługują się architekci jest zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy? Dorota Sibińska objaśnia skróty i skrótowce, które stosuje w różnych kręgach swojej działalności.

konteksty

Czasy są niespokojne. Po ponad 60 latach znów pojawia się temat schronów i ukryć dla ludności cywilnej. Wracamy więc do lat 50.-70. ubiegłego stulecia. Trudno się temu dziwić po ataku Rosji na Ukrainę czy konflikcie na Bliskim Wschodzie. Od 2020 roku trwają dyskusje i próby nowelizacji przepisów, w grudniu 2025 roku dobiegły one końca i otrzymaliśmy pakiet ustaw, które powinny nam ułatwić odnalezienie się w nowej rzeczywistości projektowej. Tylko czy tak się naprawdę stało?

warsztat

Zarządzanie bezpieczeństwem pożarowym w budynkach publicznych to nie tylko wymóg prawny, lecz głównie wyraz troski o życie i zdrowie ludzi. Architekci mają w tym swój udział.

Jesteśmy za ubodzy, aby inwestować w mało trwałe i generujące drogie w eksploatacji rozwiązania. Korzystajmy więc z tego, co już dawno sprawdzone.

Budynek jest zarówno prosty, oparty na bardzo czytelnej zasadzie, jak i niezwykle bogaty przestrzennie – możliwość połączeń i wzajemnych relacji między modułami jest niezliczona

przybornik

Nowe produkty i specjalistyczne technologie dla architektów.

wzornik

Mała architektura zarówno do przestrzeni publicznej, jak i prywatnej, czyli wygodne, trwałe i estetyczne meble outdoorowe.

kolumny studenckie

Kamila Szatanowska i Małgorzata Mader zadają studentom i studentkom architektury jedno pozytywnie nastrojone pytanie z cyklu Mówimy dobrze o: Co sprawia, że mimo wyzwań studia architektoniczne dają Ci satysfakcję i poczucie, że wybrałeś(-aś) właściwy kierunek?

zawód architekt

Miasto jest żywym organizmem (...), dlatego podstawą pozostaje dla nas dobra urbanistyka oraz funkcjonowanie budynku w przestrzeni - mówi Emilia Sobańska w rozmowie z Aleksandrą Czupkiewicz [W WYDANIU CYFROWYM DŁUŻSZA WERSJA WYWIADU].

realizacje

Mieszkania realizowane za publiczne pieniądze mają w Polsce złą markę. Przykłady z Katowic i Warszawy wskazują, że dobra architektura i komfort życia ludzi powoli wracają w nich na pierwszy plan.

Architektura nienachalnie zaprasza na lekcję historii. Powściągliwa stylistyka przywodzi na myśl formy dostępne Wiślanom – drewno, kamienie, sznury, słomę.

Ta miejska kamienica ma ambicje stać się kameralną i zieloną enklawą w gęsto zabudowanej, centralnie położonej dzielnicy, która dynamicznie zmienia oblicze.

Choć obecny sposób funkcjonowania hal sportowych przy liceum odbiega od założeń, to z ich otwartości, która przyświecała projektantom, zostało dużo.

dizajn na zawsze

Konsekwentna realizacja wizji, bez żadnych kompromisów, pozwala stworzyć projekt kompletny, który będzie nas ciągle zachwycać - mówi w rozmowie z Anną Żmijewską Piotr Kuchciński.

technika

Projektantom udało się wpisać obszerny program funkcjonalny w historyczny kontekst miasta i zintegrować obiekt z otoczeniem zarówno na poziomie symbolicznym, jak i fizycznym.

Szukasz innych wydań ?

Sprawdź archiwum