Mówimy dobrze o: studiowaniu architektury
Kamila Szatanowska i Małgorzata Mader zadają studentom i studentkom architektury jedno pozytywnie nastrojone pytanie z cyklu Mówimy dobrze o: Co sprawia, że mimo wyzwań studia architektoniczne dają Ci satysfakcję i poczucie, że wybrałeś(-aś) właściwy kierunek?
Jak wiemy, branża projektowania architektonicznego w Polsce nie słynie z satysfakcjonujących stawek dla osób tuż po studiach – zwłaszcza w porównaniu z pensjami „architektów oprogramowania” czy „architektów sylwetki”. Wystarczy wpisać w LinkedIn słowo architekt, by wyszukać wakaty przede wszystkim dla cloud, solution czy data architectów i prawie żadnych dla architektów w dawnym, etymologicznym znaczeniu tego słowa.
Tym bardziej zastanawia nas, dlaczego osoby w pełni świadome trudnych, długich studiów i wyboistej drogi zawodowej wciąż ustawiają się w rekrutacyjnych kolejkach na architekturę. Nie pytamy cynicznie: same przecież kochamy ten zawód, a ucząc go, chcemy wierzyć, że wciąż jest w nim mnóstwo sensu.
Rok akademicki 2026/2027 może być wyjątkowy pod względem liczb: niekoniecznie dlatego, że nagle wszyscy chcą studiować architekturę, ale też z powodu tzw. rekordowego rocznika. Na Politechnice Łódzkiej było to widoczne przed budynkiem Instytutu Architektury: tłum rodziców czekających na wychodzących z egzaminu z rysunku, z dłońmi i nadgarstkami szarymi od grafitu. Ciekawość zmusiła nas do zadania pytania samym studentom i studentkom. Jednego pozytywnie nastrojonego pytania w myśl cyklu Mówimy dobrze o: Pytanie brzmiało: Co sprawia, że mimo wyzwań studia architektoniczne dają Ci satysfakcję i poczucie, że wybrałeś(-aś) właściwy kierunek?
Przepytałyśmy osoby studiujące na Wydziale Architektury Politechniki Łódzkiej i Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. To zbyt mała próba badanych, aby postawić diagnozę całemu pokoleniu, ale wystarczająco duża, żeby wyodrębnić powtarzające się argumenty.
W tych głosach wracają: przyjemność z analizowania, satysfakcja z przekładania pomysłu na projekt, ambicja wpływania na rzeczywistość, praca w ramach realnych uwarunkowań oraz silna potrzeba dalszego uczenia się. Mimo że poszukiwałyśmy przede wszystkim pozytywnych historii, w odpowiedziach przebijały się również wątpliwości. Czy na pewno wybrali odpowiedni kierunek? Tymczasem, uparcie mówiąc dobrze, sprawdzamy, co mimo wszystko motywuje ich do pozostania na studiach.
Widzenie tła
W kilku odpowiedziach pojawia się przyjemność płynąca z analizowania – choć dla części osób bywa jedynie obowiązkowym etapem przed pracą z rzutami.
Aleksandra Szok pisze: Studia nauczyły mnie krytycznego myślenia, cierpliwości i większej pewności siebie. Pokazały mi również, że architektura to nie tylko projektowanie form, ale przede wszystkim uważna analiza kontekstu oraz świadome kształtowanie przestrzeni, która może realnie wpływać na otoczenie i ludzi.
Agnieszka Hase dodaje: Lubię pracę analityczną, więc dokumentacja i prowadzenie analiz są dla mnie całkiem przyjemną częścią procesu.
Andrzej Nowakowski idzie o krok dalej, dla niego studiowanie architektury nie kończy się na zajęciach ani na oddawaniu prac na zaliczenie: Uczą dużo o świecie, otaczającej nas przestrzeni i pobudzają do zgłębiania tematów z różnych zakresów. Satysfakcja jest zawsze tym większa, im więcej włoży się w faktyczne studiowanie, a nie odrabianie prac na zaliczenie: siedzenie w książkach w bibliotece i wchodzenie w tematy nieporuszane na zajęciach w taki sposób, by wpleść je w projekty.
To bardzo konkretna propozycja studiowania, nie odtwarzanie programu, tylko używanie go jako punktu wyjścia. Nie chodzi o kolejne książki „do przeczytania”, ale o poszerzanie własnego projektu o pytania, na które nie ma gotowego miejsca w sylabusie. To jest być może pierwsza rzecz, o której warto mówić dobrze: studentki i studenci nie chcą wyłącznie rysować obiektów. Chcą wiedzieć, gdzie one stoją, co znajdowało się tam wcześniej, kto będzie z tego miejsca korzystać i co projekt uruchomi poza własną działką. Można to nazwać kompetencją widzenia tła.